Odpowiedzialność bez właściciela

Rozproszenie nie usuwa skutków działania. Rozdziela jedynie warunki ich powstawania pomiędzy fragmenty, które nie kontrolują siebie nawzajem. Każdy z nich może wykonać własną operację prawidłowo, a mimo tego wspólny rezultat pozostaje sprzeczny z oczekiwaniem. Zjawisko to ujawnia granicę klasycznego przypisania sprawstwa.

Gdy nie ma centralnego punktu decyzji, próba wskazania jednego winnego często tworzy fikcyjne centrum dopiero po zdarzeniu. Dekonstrukcja zadania polega wtedy na oddzieleniu faktycznego przebiegu od opowieści o jego rzekomym autorze. Nie każdy skutek musi posiadać osobową intencję.

Granica rozproszenia

Rozproszenie staje się nieczytelne, gdy znika możliwość odtworzenia relacji pomiędzy lokalnymi decyzjami. Wówczas decentralizacja przestaje chronić samodzielność jednostek i zaczyna osłabiać zdolność interpretacji. Istnienie wielu niezależnych punktów nie zwalnia z potrzeby rozpoznania ich wzajemnego wpływu.

Defragmentacja tożsamości zadaniowej może przywrócić rozróżnienie bez odtwarzania pierwotnej hierarchii. Wystarczy wskazać, które napięcia były współobecne, które pojawiły się później i które tylko przypisano zdarzeniu w interpretacji następczej. Odpowiedzialność przyjmuje wtedy postać mapy relacji, a nie pojedynczego podpisu.