Niewidoczna zmiana kierunku

Dryf nie wymaga gwałtownego przesunięcia. Rozpoczyna się od drobnych korekt progu, przy których każda pojedyncza decyzja wydaje się zgodna z poprzednią. Dopiero po pewnym czasie trajektoria przestaje prowadzić do punktu, od którego się rozpoczęła. Układ zachowuje pozory ciągłości właśnie dzięki temu, że jego zmiany pozostają lokalne.

W sferze bez stałego centrum nie ma jednej osi, od której można mierzyć odchylenie. Ten sam ruch bywa stabilizacją dla jednego fragmentu i zakłóceniem dla innego. Asymetria takich ocen nie jest koniecznie pomyłką. Może ujawniać rozbieżność pomiędzy intencją a warunkami jej realizacji.

Następstwo bez celu

Gdy dryf osiąga granicę rozpoznawalności, pojawia się potrzeba nadania mu kierunku wstecz. Opowieść o celu powstaje wtedy po fakcie. Początkowo nie było planu, lecz kolejne przejścia, których sumę uznano za konsekwentny zamiar.

Proceduralna emergencja pozwala potraktować ten stan bez fałszywego domknięcia. Zamiast odtwarzać nieistniejącą instrukcję, można obserwować, które relacje utrzymują ruch, a które jedynie go powtarzają. Dryf kończy się dopiero wtedy, gdy przestaje powstawać różnica pomiędzy kolejnymi konfiguracjami.